
To była wakacyjna lektura, ale na tyle ciekawa, że warto o niej wspomnieć. Chętnie czytam powieści historyczne. Tym razem trafiłam na książkę, która przedstawia życie codzienne i tradycje rodzinne w Wielkopolsce w latach 1890-1914. Temat dla mnie bardzo interesujący, bo od urodzenia mieszkam w Poznaniu, a cała moja rodzina od pokoleń związana jest z tym miejscem bądź jego okolicami.
Główną bohaterką jest Marianna Jasiecka z domu Malinowska – zwykła kobieta, ziemianka, zajmująca się swoją rodziną. Książka ma formę pamiętnika pisanego z punktu widzenia Marianny, żyjącej kiedyś naprawdę, ale to nie ona go napisała. Autorką powieści jest jej wnuczka, Joanna Konopińska oraz jej przyjaciółka Janina Fedorowicz. Panie korzystały z listów i dokumentów rodzinnych, które znalazły na strychu w starym kufrze należącym do matki Marianny, pani Róży Malinowskiej. Wielki drewniany kufer, pełen listów i pamiętników, rodzinnych zdjęć, świadectw szkolnych, przepisów kulinarnych, przekazywany był z pokolenia na pokolenie i obecnie jest własnością Stefanii z Jasieckich Konopińskiej, matki jednej z autorek. Dodatkowo, barwne opowieści starszej pani, dopełniły zawartość materiałów źródłowych. Oprócz tego autorki przygotowując się do pracy nad książką studiowały inne pamiętniki z tamtej epoki. Czytając książkę ma się wrażenie, że to naprawdę pamiętnik kobiety z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Przedstawione w ten sposób codzienne życie pod zaborami jest znacznie ciekawsze niż suche fakty rzucane na lekcjach historii. Na takiej podstawie powstała ta piękna książka.
Pamiętnik rozpoczyna się wpisem z kwietnia 1892 roku, kiedy to rodzina Jasieckich przeprowadza się na swoje, do nowo zakupionego majątku Polwice w Wielkopolsce. Marianna jest wówczas młodą matką czterech córek i jednego syna. Opiekuje się dziećmi, ale także zaczyna urządzać ogród, podczas gdy jej mąż zajmuje się hodowlą bydła i resztą gospodarstwa. Oczywiście do wszystkiego mają pomoc w osobie opiekunki, nauczycielki, pokojówki, kucharki oraz pracowników rolnych i innych. Marianna przedstawia także swoje rodzeństwo i ich rodziny oraz spotkania z sąsiadami. Opisuje wyjazdy do Poznania i Wrocławia, zakupy w „eleganckich magazynach”, zabytkowe i nowe budowle. Dzięki tym opowieściom można się dużo dowiedzieć o Polsce z tamtych czasów.
Dużo miejsca poświęca losom ludzi, których podziwia. Najczęściej są to patrioci, bo Marianna na swój sposób walczy o polskość: nie kupuje w sklepach niemieckich, wbrew zakazom zaborcy każe uczyć córki w języku polskim i kupuje im do czytania polskie książki. Poznajemy także metody edukacyjne i wychowawcze oraz sposób myślenia sprzed lat, na przykład dowiemy się dlaczego przed panną noszącą okulary nie ma świetlanej przyszłości.
Podobały mi się opisy obyczajów wiejskich, na przykład obwiązywanie gospodarza snopkiem na koniec żniw, czy nagradzanie najlepszych pracowników. Marianna pisze też o tym, jak dziewczęta ze wsi dorabiały sobie w ziemiańskim gospodarstwie jako szwaczki i pokojówki, by uzbierać na wyprawę ślubną i przyuczyć się do prac domowych. O większości ludzi pisze z sympatią, bez względu na to, jakie jest ich pochodzenie i status społeczny.
Ta książka to perełka dla tych, którzy chociaż odrobinę lubią historię i ciekawi są życia sprzed lat. Napisana barwnym stylem, pełnym życia, ze sporą dawką humoru, ukazuje bohaterów w taki sposób, że przywiązujemy się do nich i z chęcią śledzimy ich losy. Polecam!